pietaszkibydgoszcz.pttk.pl


Prejsť na obsah

Hlavné menu:


IMPREZY_KLUBOWE

SPACER NOWOROCZNY 01.01.2020

Celá obrazovkaPredchádzajúciPlayNasledujúci

PARK SIENKIEWICZA FESTIWAL ŚWIATEŁ

PredchádzajúciPlayNasledujúci

WSPOMNIENIE O ..... 07.11.2021

LETNIA WYPRAWA DO ALBANJI I MACEDONJI

Letnia Wyprawa Piętaszków do Albanii i Macedonii z Wytwórnią Wypraw w 2021 roku
Środa 15 września 2021 r. O 7-ej wyjazd 7 bydgoskich uczestników wyprawy pociągiem do Warszawy Gdańskiej z przesiadką na metro do Śródmieścia. Spotkanie z ósmym Maciejem na zbiórce pod Pałacem Kultury i Nauki. Denerwujące oczekiwanie z połową grupy na ustalanie prawidłowego miejsca zbiórki. Odjazd autokaru jest opóźniony prawie półgodziny. Dość powolna jazda w korkach. Dobranie w Krakowie reszty uczestników i szybka jazda na granicę i wjazd na Słowację. Zaczyna się niewygodna noc w zbyt ciasnym dla 45 uczestników autokarze. Czwartek 16 września 2021 r. W Zwoleniu wysiada trzeci kierowca. Dalej kierują już tylko dwaj, ale i tak są około godzinne przerwy wg tachografu. Przejazd przez Słowację, Węgry i Serbię do Macedonii. Uciążliwe wysiadanie na granicach. Masek i certyfikatów COVID nikt nie sprawdza. Przyjazd w południe do Skopje na nocleg w VIP Hotel. Awaria prądu komplikuje zakwaterowanie. Po orzeźwieniu się wyjście na zwiedzanie Skopje z miejscową przewodniczką. Spacer wzdłuż bulwaru Goce Delczew ze spoglądaniem na reprezentacyjne budynki oraz udane pomniki konne. Wejście ulicą Bitpazerską na bazar Czarszija. Obojętne minięcie karawanseraju Kapan An i meczetu Murat Paszy. Po drodze głównie pasaże odzieżowe (ślubne) i jubilerskie. Zajrzenie na muzealny dziedziniec karawanseraju Suli An i galerii sztuki w łaźni tureckiej. Mijając obojętnie meczet Arastra i Muzeum Archeologiczno-Etnograficzne Macedonii wejście do meczetu Mustafa Paszy. Wejście na górę zamkową. Rozległa panorama miasta z parkingu Cytadela koło Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Wejście do ruin twierdzy z VI w. z panoramą muzułmańskiej części miasta. Powrót do starej Czarsziji. Cerkiew Zbawiciela zamknięta dużo przed czasem. Pomniki, rzeźby i fontanny oraz reprezentacyjne budynki na placu przed mostem. W szczególności wielki Filip II i 4 ważni dla Słowiańszczyzny święci prawosławni. Przejście tureckim Kamiennym Mostem przez Wardar. Na placu za nim następne pomniki, rzeźby i fontanny, w szczególności Aleksander Macedoński z falangą. Zakończenie zwiedzania przy tablicy po domie rodzinnym Matki Teresy i łuku „Bramie Macedonii”. Czas wolny na samodzielne zwiedzanie. Kolejka linowa na górę Widno zamknięta z powodu pandemii, więc pozostaje dalsze utrwalanie miasta. Deptakiem do dziwnego Miejsca Pamięci Matki Teresy – nie ma woli zwiedzania. Wśród sympatycznych rzeźb (żebraka, czyścibuta, muzykantów, byka i dziwki) podejście do dawnego dworca kolejowego z zegarem „5:17 – trzęsienie ziemi”. Powrót nad Wardar. Mostem pełnym pomników „Cywilizacji Macedońskiej” ponownie na bazar Czarszija. Czas na kawę po turecku. Czas na obiadokolację z tawcze – grawcze i miejscowym piwem. Ponowny spacer przez pustoszejący bazar. Chwila na plenerowy recital przy filharmonii. Mostem pełnym pomników „Sztuki Macedońskiej” ponownie na drugą stronę rzeki. Zakupy w głównym centrum targowym i powrót zza rzeki mostem „sztuki ludowej”. Na drodze do hotelu kolejne rzeźby i fontanny w parkowych alejach. Piątek 17 września 2021 r. Bez śniadania wyjazd o 7:00 do kanionu „Matka” na wyprawę łodzią po zalewie za tamą na Tresce pośród przepastnych urwisk z wejściem do kolorowo o świetlonej jaskini z nietoperzami. Dla znających już tę atrakcję 90’ spacer górską ścieżką od cerkwi św. Andrzeja przez urwiska nad zalewem i z powrotem. Umówieni na 8:00 flisacy dopiero budzą się ze snu, więc ambitny program zaczyna kuleć. Od 10:30 przejazd przez malowniczą Macedonię w pobliżu Mawrowskiego Parku Narodowego nad graniczne Jezioro Ochrydzkie. Na granicy pierwsze zbiory bunkrów osobistych. W Tiranie po raz pierwszy i ostatni zanosi się na deszcz. Pilot prowadzi do Mostu Garbarzy i zawraca do Bunkra Art2 przy budynkach służb siłowych. Przejście na wielki plac Skandenberga pod pomnik tegoż nad parkingiem. Przy zachodzącym słońcu oglądanie tylko z daleka ważniejszych obiektów wokół placu, w tym meczetu Ethem Beja, i wieży zegarowej na tle budynków XXI wieku. Czas na kantory. Spacer o zmroku wśród pomników i rzeźb oraz bunkrów w zieleni parkowej koło przebudowywanej Piramidy - dawnego mauzoleum Envera Hodży. Zakończenie spaceru na parkingu przy szkole wyższej. Długa jazda w ciemnościach. Mocna rakija domowa i dobre towarzystwo umożliwiają zniesienie trudów całodziennej jazdy. O 23-ej przyjazd do Orikum koło Wlory na 7 dniowy pobyt w Hotelu Argeli. Zaczynamy od obiadokolacji. Pora i sposób podawania oraz menu zadziwią jeszcze nie raz. Sobota 18 września 2021 r. Już przed umówioną 8. zjawiamy się na stołówce ale dopiero o 8:30 kelnerzy zaczynają wynosić z kuchni proste potrawy Albańczyków. Wyjazd o 9-ej do portu rybackiego we Wlorze. Wśród na wpół zatopionych wraków przesiadka 45 osób na głośno pyrkającą większą łódkę. Mimo rozkołysanego Adriatyku, wśród rozbryzgów fal pierwsi docieramy do plaż na Półwyspie Karabunur. Do 14-ej czas wolny na plażowanie, kąpiel lub spacer do morskiego Parku Narodowego Przylądka Karabunur i Wyspy Sazan. Czas na zupę rybną i piwo. Gdy na kei robi się gęsto od większych statków spacerowych okrętujemy się na naszą krypę i odbijamy na dalszy rejs wokół półwyspu z uroczymi nadmorskimi klifami i pieczarami. Zmierzamy do groty na dziale mórz między Adriatykiem a Morzem Jońskim. Pogoda sprzyja i naszym niewielkim stateczkiem można bezpiecznie wpłynąć do pełnej ciekawych form naciekowych Groty Alego Hadży. Okazja na kąpiel w grocie. Dalszy rejs do tajemniczej Wyspy Sazan z labiryntem tuneli, bunkrów i budynków postsowieckiej bazy wojskowej okrętów podwodnych. Dłuższa wędrówka wśród ruin miasteczka wojskowego na widokowe szczyty. Powrót do Wlory. Parkujemy w centrum miasta na rondzie z palmami i ruszamy na zwiedzanie miasta. Przed zapadnięciem zmroku zdążymy przejść tylko 2 km do Meczetu Murada według Sinana z kończącymi się modłami - nie wchodzimy. Obok zgrabny pałacyk z muzeum. W mroku podziwiamy zarys pomnika Niepodległości i grobowiec premiera Ismaila Qemalego oraz wielką flagę. W ciemnościach nieliczni odważni wdrapują się zrujnowanymi schodami i ścieżką na 88 metrowe wzgórze z sanktuarium muzułmańskich bektaszytów. Mauzoleum ich świętego Kuzum Baby zamknięte, a ich klasztor jest jeszcze bardziej niedostępny. Działa tylko luksusowa restauracja między nimi, z łatwym, ale nieco dłuższym lecz wygodnym podjazdem z boku. Rozległa panorama rozświetlonego miasta. Czas wolny na zakupy i samodzielny powrót do zaparkowanego na rondzie autokaru, któremu towarzyszy bezczynny patrol policji. Na kolację grillowane warzywa na talerzu bez talerzyków. Niedziela 19 września 2021 r. Śniadanie dopiero o 9-ej i o dziwo stoły są już wstępnie zastawione. Poranek na spacery i/lub zakrzątnięcie się wokół siebie. Dopiero o 10:30 fakultatywny wyjazd 50 km na północ w okolice Fier do klasztoru w Ardenice i winnicy z winiarnią. Pilot nie ulega sugestiom i zbywa nasze prośby, aby zahaczyć o leżące w pobliży ważne stanowisko archeologiczne w Apolonii. Później odmawia także podwiezienia do Parku Archeologicznego Orikum odległego o 4 km od hotelu i/lub kościoła Marmori również 4 km od centrum Orikum. Wjazd na dominujące nad okolicą wzgórze i podejście do małego monastyru. W cerkwi pełnej średniowiecznych fresków dłuższa opowieść pilota o prawosławiu na Bałkanach. W południe jest już po zwiedzaniu i wszyscy z wyjątkiem Prezesa udają się spacerkiem do lokalu „Albanica” na degustację win, bazyliowej nalewki na rakiji i past. Wczesny powrót do Orikum daje okazję na miejscowe plażowanie, a wieczorem ogrodowe spotkanie. Poniedziałek 20 września 2021 r. Ruszamy przez Wlorę na północ by w Beracie przesiąść się na 3 mniejsze busy. Kręta droga na zboczach pasma Tommori uzasadnia odstawienie dużego autokaru. Piękną doliną rzeki Osum docieramy do niezwykle malowniczego kanionu rzeki Osum. Na początek 2 nowocześnie urządzone i efektowne punkty widokowe. Na trzecim zjazd do miejsca startów wiosennych raftingów w kanionie. Tu zaczynamy piesze przejście ponad jego skalnymi ścianami. Trochę emocji przy przejściu mostkiem i przy wspinaczce po ścianie kanionu. Z tego powodu niektórzy zrezygnowali w ogóle z wyjazdu, a Ryszard pozostał z kierowcami w mieście. Lajtowe przejście przez zarośla i opustoszałe pastwiska na następny punkt widokowy przy moście drogowym. Poczęstunek owocowo-kawowy od firmy spływowej. Powrót do Beratu - wpisanego na listę UNESCO „miasta tysiąca okien”. Stajemy pod bramą wjazdową do zamieszkałego nadal zamku. Miejscowy przewodnik chyba bardzo się gdzieś spieszy, bo omijamy niektóre zabytki i nie wchodzimy do cerkwi, a zwłaszcza do Muzeum Ikon Onufrego. Z murów rozległe widoki. Wejście do malowniczej, lecz pustej cerkwi św. Trójcy z kilkoma freskami w kopule i na framudze. Na cytadeli dostajemy 15’ na poszwendanie się między zrujnowanymi koszarami, opuszczonym Białym Meczetem i wielką cysterną. Niżej ruiny Czerwonego Meczetu i kościół św. Jerzego w odbudowie. Folderowa panorama „miasta tysiąca okien” z wieży kończy zwiedzanie zamku. Dostajemy prawie 2h do 20-ej na samodzielne zwiedzanie starówki. Chwila na szoping wśród pamiątek. Skrótem schodzimy trawersem do miasta do muzułmańskiej dzielnicy Mangalem. Zapuszczając się w uliczki trafiamy do zamkniętego już Muzeum Etnograficznego. Uprzejmy strażnik wpuszcza na dziedziniec i ułatwia fotografowanie. Z nawigacją w ręku trafiamy do odbudowanego Meczetu Królewskiego Bajazyda, klasztoru derwiszów i medresy. Z braku czasu rezygnujemy z okazji na odpłatne zajrzenie do pustych, lecz odmalowanych wnętrz. Odszukujemy Meczet Ołowiany - w trakcie modłów. W pobliżu nowa cerkiew św. Dymitra - nie zachęca do wstępu. Zawracamy do centrum. Dwupoziomowy, malowany Meczet Kawalerów zamknięty, ale to, co trzeba z wystroju zobaczyć widać przez okna. Kładką na drugą stronę Osum do dzielnicy chrześcijańskiej Gorica, wprost pod kościół św. Tomasza. Nastrojowo i wonnie, ale nic specjalnego. Spacer w ciemnościach nie daje szansy na pełne poznanie odbudowanych, remontowanych lub oczekujących nań zabytkowych domów, a także schowanej gdzieś w zaułkach katedry. Zamknięty Most Gorica z 1780 r. zmusza do powrotu żyjącym bulwarem do kładki i powrót zza Osum. Przejście bulwarem do autokaru na parkingu przed iluminowanym jakby Kapitolem/Białym Domem. Powrót w ciemnościach do Orikum. Wtorek 21 września 2021 r. Wyjazd o 9-ej połowy grupy do Wlory. W centrum miasta parkujemy znowu na rondzie z palmami i ruszamy przez miasto na drogę do Kanine. Kilkoro zostaje na plaży miejskiej. W słońcu w 1,5 h pokonujemy 5 km asfaltową drogą bez pobocza. Wchodzimy na 380 m górę z rozległymi ruinami wielkiego zamku i dookólną panoramą od morza po góry. Po drodze żółwie. Przybywa umówiona wycieczka Włochów, więc pojawia się też bileter. Relatywnie wysoka cena za puste ruiny zniechęca większość do wejścia. Zaoszczędzone leki wydajemy na kawę i piwo we wsi. Jest przy tym okazja krótszego wejścia drugą bramą do pustych już ruin. Zejście do Wlory zajmuje ledwie 45’. Przy źródle dobrej wody u granic miasta pilot daje czas wolny do 15-ej. Odnajdujemy zrekonstruowany meczet Neshat Paszy i miejsce pamięci narodowej. W okolicy ładnie odnowione domy i zagospodarowane place i placyki. Za dnia można dopiero docenić pomniki i grobowiec. Wczesny powrót do Orikum daje okazję na miejscowe plażowanie, a wieczorem ogrodowe spotkanie. środa 22 września 2021 r. Ruszamy przez Wlorę na północ by zagarnowszy po drodze miejscową Polkę, jako przewodniczkę po 50 km skręcić na południe w malowniczą dolinę rzeki Drino. Docieramy do Gijokastry, której starówkę wpisano na listę UNESCO. Nad miastem kamiennych (srebrzystych) dachów dominuje turecka twierdza Bajazyda. Wchodzimy. Ma imponujące wielkością korytarze i niewiele wyposażenia. Przez dziurkę od klucza można zajrzeć do grobowca bektaszytów. Jako Muzeum Wojskowości można podziwiać głównie starą i nowszą artylerię. Nisze w korytarzach wypełnione są głównie sprzętem porzuconym przez uciekających w 1943 Włochów. Jest tu też gdzieś reżimowe więzienie, ale przewodniczka nie ma woli zaglądania tamże. Przewodniki piszą jeszcze o wystawie kul i historycznej, ale wokół tylko puste ściany i korytarze. Większość czasu spędzamy na niezwykle widokowym tarasie słuchając o życiu w Albanii i spoglądając z wysoka na skrzące się łupkowe dachy domów i pobliskie wysokie góry oraz snując się swobodnie wokół imponującej wieży zegarowej. Zaciekawia amerykański samolot zwiadowczy przechwycony w 1957. Po zejściu z twierdzy przewodniczka daje trochę czasu wolnego. Większość wykorzystuje go na szoping wśród bogatych kramów z pamiątkami lub dożywiając się lodami itp. Dla chcących zwiedza
to tego wolnego czasy wystarcza zaledwie na zaliczenie śródmiejskiego punku widokowego i pobliskiego wzgórka z Obeliskiem Nauki oraz meczetu i Domu Skendulli i spojrzenie na domu urodzenia Hodży przerobiony na Muzeum Etnograficzne – aktualnie w renowacji. Opuszczamy rozległą dolinę i ciasnymi serpentynami oraz gruntową drogą docieramy do Niebieskiego Oka – efektownego kolorystycznie źródła rzeki Bistrica. Można brodzić w 10°C wodzie lub skakać do 50 m wywierzyska albo posilić się w licznych lokalikach na wodzie i przy brzegu. Wypada z programu zjazd na plaże regionu Sarandy. Zamiast tego przewodniczka zachęca do makaronowego obiadu z degustacją rzadkich słodko-słonowodonych muli w Ksamilu. Odpornym na ten marketing poleca godzinkę na piaszczystej plaży miejskiej. Wzburzone morze i porywisty wiatr nie sprzyjają plażowaniu i podziwianiu greckiej Korfu. Andrzej i Maciej jako pierwsi opóźniają wyjazd o półgodziny gubiąc się w drodze z plaży do autokaru. W pobliżu w Parku Narodowym Butrinti jest do zobaczenia wybitne stanowisko antyczne wpisane na listę UNESCO. Została na to ledwie godzina, a zabytki i przyroda malownicze. Szybki spacer od łaźni rzymskiej i wieży weneckiej do świątyni Asklepiosa i dłuższa kontemplacja amfiteatru. Przez termy rzymskie i świątynię Minerwy oraz forum szybko do tzw. gimnazjonu. Nieliczni spojrzą na ruiny willi/pałacu rzymskiego leżące na uboczu. Reszta pędzi do baptysterium. Niestety bardzo efektowna mozaika wśród kolumn przykryta jest dla ochrony żwirem. Nieliczni odskakują na bok do Bramy Miejskiej. Większość pędzi przez nimfeum do bazyliki z odsłoniętym małym fragmentem mozaiki. Podziwianie Bramy Morskiej i Brama Lwa. Spojrzenie na mauzoleum/cmentarzysko. Wejście na akropol. Czas na ograbione muzeum w zamku weneckim i toaletę. Zejście efektowną aleją eukaliptusową do wyjścia. Wieczorno-nocny powrót przez góry, doliną Drino i przez Wlorę do Orikum. czwartek 23 września 2021 r. Wyjazd o 10-ej połowy grupy do Wlory. Parkujemy za rafinerią i portem rybackim. Jest okazja na plażowanie na pustej, piaszczystej plaży. Zjawia się jednak barman oczekujący zakupów za prawo korzystania z leżaków i parasoli. Po godzinie prawie wszyscy idą na ponad 4 km spacer do Zvernec. W połowie jest to brodzenie w morzu i zbieranie muszli. Omijamy stanowisko archeologiczne. Na wyspie w lagunie Narta oglądamy średniowieczny prawosławny klasztor Marii Panny. Dojście esowatym drewnianym pomostem. Powrót na plażę i do Orikum. Pakowanie się, zakupy i miejscowe spacery. Nie ma chętnych na zieloną noc. piątek 24 września 2021 r. O 8 wyjazd do Dureszu. Spacer z pilotem od dworca kolejowo-autobusowego na bulwar nadmorski z palmami. Przejście koło cerkwi św. Pawła i pod „stalowym żaglem” w budowie przed wenecką basztę i bizantyńskie fortyfikacje. Spojrzenie na Pomnik obrońców Dureszu w 1941 i pomnik komunistycznych partyzantów oraz inne rzeźby na cuchnącym bulwarze. Przerwa na lody, kawę i toaletę na nowoczesnym molo. Spojrzenie z daleka na różowy pałac Króla Zoga na wzgórzach nad miastem. Spacer obok Muzeum Archeologicznego do murów i wielkiego amfiteatru. Tylko 1 z 45 kupuje bilet, reszta czeka 15’ i podziwia dobrze widoczny zabytek z góry, zza ażurowego płotu. Mijając meczet podejście przez plac ratuszowy do rzymskiego forum ze stojącymi kolumnami - kolejnego dobrze widocznego z zewnątrz zabytku. Trudno wypatrzeć termy rzymskie. Reprezentacyjną ulicą powrót do daleko zaparkowanego autokaru. Przejazd do ukrytej w górach twierdzy Skandenberga w Kruji. Pilot daje 2 h czasu wolnego na samodzielne zwiedzanie, zakupy i jedzenie. Wymiana waluty i szoping na klimatycznym, drewnianym bazarze. Swobodny wstęp do twierdzy z pięknymi i rozległymi panoramami bliskiego miasteczka i dalekiej równiny. Mało kto wybiera się na zwiedzanie Muzeum Historycznego w nowocześnie zrekonstruowanym zamku, a jeszcze mniej decyduje się na najlepsze w kraju Muzeum Etnograficzne. Spacer do wieży zegarowej w odbudowie na górnym zamku. Zejście wśród ruin i lokalików na średnim zamku do łaźni tureckiej i świątyni bektaszytów na dolnym zamku. Długa jazda z krótką odprawą graniczną i długimi postojami na jedzenie i sikanie na nocleg w Skopje. sobota 25 września 2021 r. Dopiero po północy przyjazd do Skopje i sprawne zakwaterowanie w VIP Hotelu. Niedana próba skrzyknięcia się telefonicznie na imprezę imieninową Aurelii. Poranne zakupy prowiantu na drogę. Wyjazd o 9:15. Długie postoje na jedzenie i sikanie. Imieninowa flaszka ułatwia przetrwanie długiej jazdy przez Serbię. Unikając obwodnicy jest okazja na zwrócenie uwagi na Belgrad z okien autokaru. Upokarzający wjazd na Węgry i niedostrzegalny na Słowację. niedziela 26 września 2021 r. W Chyżne dosiada się trzeci kierowca. Przyjazd do Krakowa o 5:45 i Warszawy o 10:15. Wyjazd o 12:25 i przyjazd o 16:40 do Bydgoszczy. Organizacja i pilotaż Wytwórnia Wypraw, prowadzenie w czasie wolnym i opracowanie Prezes.

WYPRAWA W KIELEKIE WRZESIEŃ 2021

04.12.2021 BARBARY ŚWIETUJĄ PRZESŁAŁ KOL. ANDRZEJ

TRZEJ KRÓLOWIE 6.01.2022 zdj.przesłał kol Andrzej

Celá obrazovkaPredchádzajúciPlayNasledujúci

27 Wielka Majówka Piętaszków na Śląsku i Łużycach w 2022
Majówka zorganizowana była ad hoc wskutek odwołania oferty biura podróży Wytwórnia Wypraw do Serbii.W dorocznej majówce wznowionej po dwuletniej przerwie uczestniczyło 8 chętnych na codzienną, wielogodzinną aktywność krajoznawczą i wieczorne biesiadowanie z krótkim snem w nieznanym terenie przy bardzo sprzyjających warunkach pogodowych i w bardzo korzystnym okresie rozwoju roślinności.
środa 4 maja 2022 r.
Od 7-ej zbieranie uczestników majówki. Trasa chęchami do Świebodzina może i krótsza, ale znacznie wolniejsza. Wybieramy na sik-pauzę Lwówek Wielkopolski. Najpierw kościół, ale jest zamknięty. W barokowym pałacu Pawłowskich z NFOZ-em szukamy toalety, ale wszystko pozamykane. Wracamy koło dom rodzinnego Jana Kaczmarka z „Elity”. Obszerny rynek sposobny był do bicia rekordu świata w „paleniu gumy”. W końcu na uboczu znajdujemy WC miejskie w gratisie. Świebodzin – powitanie ósmego uczestnika i podjazd pod pomnik Chrystusa Króla. Dojazd do centrum na obejrzenie szerokiej fosy i murów miejskich z basztami. Zamknięty gotycki kościół zostawiamy na powrót. Przejście przez rynek ze spojrzeniem na malowniczy neogotycki ratusz. Na uboczu jest dobrze schowany zamek książęcy i zbrojownia. Podchodzimy do Baszty Pachołków i ponownie na rynek. Zaciekawia pomnik „Sukiennika” z ciekawymi cytatami i sentymentalna „Ławka Niemena”. Ołobok – oglądamy most rolkowy ze szlabanem przeciwpancernym K 603a K i sąsiedni 603b i jeszcze jeden K 602 przy fortecznym jazie spustowym osłoniętym ciężkim schronem, który w 1945 zamaskowany był stodołą. Radoszyn – zatrzymuje nas sklep, a przede wszystkim późnogotycki kościół z bogatym szczytem i klasycystyczny zbór w ruinie. Oglądanie z zewnątrz, bo nie wiadomo kto ma klucze. Chociule – rzut oka z okien mikrobusu na zakonserwowane resztki gotyckiego kościoła. Obojętnie mijamy też neogotycki kościół. Podjazd pod czasowo niedostępny eklektyczno-neogotycki „Ackermann Palace”. Dzięki usilnym staraniom właścicielka zgadza się na wejście do wykańczanych wnętrz i raczy nas opowiastkami o pałacu i sobie. Park z aleją lipową ogrodzony bardzo solidnym murem, ale zaniedbany czeka na rewitalizację. Sulechów – przerwa kawowa przy murach miejskich. Mijając kawiarnię w barokowym zborze kalwińskim podchodzimy pod nieszczególny Zamek Książęcy w stylu klasycystycznym z odbudowaną gotycką wieżą oraz małym parkiem zamkowym. Mieszczące się w nim miejskie instytucje nieczynne. Kościół garnizonowy w dawnej farbiarni zespolony z mieszkalnym blokiem. Błędna informacja w przewodniku sprawia, że dłuższy czas bezskutecznie szukamy wokół niego rekordowej morwy białej żywiącej jedwabniki dla miejskich tkaczy. Podejście do barokowej Bramy Krośnieńskiej i murów miejskich. Kościół z XIV-XVII w. otwarty, ale nic szczególnego, również plebania z XVIII w. Wyjście na rynek i spojrzenie na zgrabny ratusz. Napotkana przewodniczka Anna Palicka poświęca nam dużo czasu w drodze na zakupy. Opowiada, wyjaśnia i radzi, co i kiedy zobaczyć. Dlatego szybka jazda do Zielonej Góry na wejście przed mszą o 18-ej do kościoła szachulcowego. Zielona Góra – parkujemy przy Parku Winnym. Przejście obok katedry (nabożeństwo) przez Stare Miasto do kościoła MB Częstochowskiej na podziwianie wielopiętrowych empor, ale z takim sobie wystrojem. Dość gruntowny spacer po mieście na Stary Rynek z ratuszem z zaliczaniem prawie połowy z ponad 40 pomysłowych „Bachusów” z brązu. Od Wieży Głodowej powrót pod starostwo. Wdrapanie się na widokowe wzgórze i wejście do nietypowej Palmiarni ze ścieżką w koronach palm. Dłuższa kontemplacja egzotycznych roślin i zwierząt oraz rozległej panoramy miasta. W „Dino” zakupy na wieczór integracyjny. Zakwaterowanie w schronisku przy pałacu w Przytoku. Po obfitej kolacji wieczorna integracja i degustacja polskich nalewek. Nocny ptasi koncert w parku pałacowym.
czwartek 5 maja
Przytok – po śniadaniu zwiedzanie eklektycznego pałacu w parku krajobrazowym z XVIII w. Wyjazd o 8:30 w trasę. Stary Kisielin – wyskok do „Dino” i cofka po zgubę daje okazję pozostałym do zaliczenia neorenesansowego pałacu von Stoszów i parku. Oprowadza organizatorka zajęć dla seniorów. Broniszów – przed kościołem zaciekawia przedogródek nowej plebanii i karawaka przed barokową plebanią w remoncie. Zaczepiony długowłosy taczkarz okazuje się ks. Janem Makowskim i daje się oderwać od prac remontowych na dłuższą opowieść o parafii itp. Później podziwiamy rokokowe wnętrze otoczonego solidnym murem kościoła. Stajemy przed dworem obronnym przebudowanym na pałac. Cierpliwie wyczekując pod bramą udaje się wywabić właściciela Cezarego Lusińskiego. Po latach w dyplomacji od 12 lat remontuje obiekt. Początkowo niechętnie, ale daje się wciągnąć w coraz szczegółowsze oprowadzanie z odkrywaniem zasad renowacji zabytków wraz z kosztorysem oraz prezentacją historii obiektu i postaci Ignacego Paderewskiego. Rzut oka na sąsiedni stary zajazd i z okien mikrobusu na stary szpital z ozdobną facjatą. Niwiska – zatrzymuje obronny kościół gotycki zbudowany z dużym udziałem rudy darniowej. Oglądanie z zewnątrz, bo nie wiadomo kto ma klucze. Czas na przerwę kawową nad stawami w parku pałacowym przy ruinach zboru. Zrujnowany pałac dobrze schowany w głębi parku. Nowogród Bobrzański - zatrzymuje kościół gotycki mocno przebudowany i ze współczesnymi dostawkami. Oglądanie z zewnątrz, bo nie wiadomo kto ma klucze. Podjeżdżamy do kościoła klasztornego augustianów nad brzegiem Bobru. Gościnnie otwarty, ale nic szczególnego. Ruszamy do Żar. Spacer przez miasto od parkingu przy pałacu. Wśród nie w pełni odbudowanej zabudowy miasta niewiele zatrzymuje, a w dodatku obsługa zamyka kościół na sprzątanie. Na szczęście naprzeciw otwarte jest Muzeum Pogranicza Śląsko-Łużyckiego, w którym spędzamy niepomiernie dużo czasu, gdyż najpierw przewodnik Marcin Majewski z wielką swadą i wiedzą zaznajamia z dziejami tytułowego pogranicza, a potem z niezwykłą wystawą miejscowej porcelany Sorau. Dołącza dr Anna Polak i wzajemnie się wspierając pokazują wartościowe elementy i niuanse mozolnie odbudowywanej świątyni i jej otoczenia z dzwonnicą i Wieżą Wartowniczą. Archeolożka zaciąga jeszcze do podziemi i krypt. Rekomendują nas też do Arkadiusza Gutka, który z ramienia Fundacji Ochrony Zabytków może nam udostępnić pałac i zamek. Przez rynek z ratuszem i obok „Ławki Telemanna” szybko docieramy do pałacu w odbudowie. Kolejny emocjonalny przekaz o historii i niuansach renowacji zabytków, a w szczególności ogromnego pałacu Promnitzów z sekretnym ogrodem i połączonego z nim gotycko-renesansowego zamku Dewinów-Bibersteinów z arkadowym dziedzińcem. Czas na przerwę obiadową w „Naleśnikarni” lub dalsze zwiedzanie. Do zobaczenia solidny fragment murów miejskich i taki sobie kościół garnizonowy przy Kaczym Rynku oraz upamiętnienie pierwszych „Przystanków Woodstock” WOŚP. Przejście do Domu Winiarza i wczesnogotyckiego kościoła cmentarnego z nagrobkami. Oglądanie z zewnątrz, bo nie wiadomo kto ma klucze. Przez Błękitną Bramę powrót do auta. Późno już, więc trzeba zmienić plany. Wybór pada na Zielony Las. Zgodnie z sugestią przewodników wchodzimy obok dostrzegalni ppoż. na Żarską Górę (227 m) i na starą Wieżę Promnitza z rozległą panoramą. Dojście na zrujnowaną Wieżę Bismarcka wymaga trochę wysiłku, ale okolica sprzyja poobiedniemu relaksowi. Powrót i zakupy na kolejny wieczór integracyjny.
piątek 6 maja 2022 r.
Wyjazd o 8:30 w trasę. Przejazd obwodnicą Zielonej Góry skłania do zboczenia z niej do Świdnicy. Kościół ewangelicki zamknięty, a katolicki otoczony murem właśnie otwiera proboszcz przed mszą. Zaciekawiają nagrobki Kittlitzów. Naprzeciw w obronnym dworze Muzeum Archeologiczne Środkowego Nadodrza. Niespostrzeżenie udaje się wciągnąć kustoszkę w oprowadzanie. Dzięki temu nieliczne eksponaty wyglądają na niezwykłe, a zwłaszcza te z Wiciny koło Żar, gdyż „Wicina lepszej od Biskupina”. Krzystkowice – większość nie ma chęci na powtórne (było w 2017 r.) zaliczanie ruin fabryki amunicji DAG Christianstadt, więc tylko przerwa kawowa przy bramie wjazdowej. Lubsko – spacer na rynek z uroczym ratuszem renesansowym. Do sąsiedniego gotyckiego kościoła zagłębionego w płycie rynku można zajrzeć tylko przez kratę. Deptakiem do Baszty Pachołków z przejazdową przybudówką. Uprzejma portierka wpuszcza do zupełnie przebudowanego, bezstylowego zamku z DPS-em. Podglądamy życie pensjonariuszy, a oni nas. Muzyczka zachęca do przejścia tanecznym krokiem, a rozkwitający park i ogród na łyknięcie wiosny. Biecz Gubiński – podjazd pod barokowy kościół wzorowany na drezdeńskim, ale zamknięty. Oglądanie z zewnątrz, bo nie wiadomo kto ma klucze. Podchodzimy do zespołu pałacowego Wiedebachów, którzy 500 lat nim władali. Fundacja p. Gutka zaczęła tu prace restauracyjne, ale na razie efektowna wieża bramna i oficyna ledwie stoją. Pałac w głębi zamknięty. Pozostaje oglądanie z zewnątrz, bo nie wiadomo kto ma klucze. Późno już, więc trzeba zmienić plany i zrezygnować z ruin fabryki w Brożku. Wybór pada Chociebuż. Przed miastem stajemy na obejrzenie zespołu pałacowo-parkowego Branitz. Spacer pięknie utrzymanym parkiem wg projektu księcia Pucklera do jego pałacu. Obficie kwitnące rododendrony dodają atrakcyjności. Z żalem odpuszczamy wstęp i dalszą penetrację ciągnącego się aż do miasta parku. Cottbus – z parkingu przy Wieży Spremberger spacer deptakiem i plantami wzdłuż murów miejskich do ratusza. Intryguje, co wyobraża rzeźba „Chociebuski pocztylion”. Przejście na Altmarkt do zabytkowej apteki. Tylko tu w muzeum-sklepie do nabycia oryginalna woda kolońska. Wokół gwarno i tłoczno, ale zabytki nie powalają. Olbrzymia fara ewangelicka przeraźliwie pusta – tylko plansze i fotogramy. Na wzgórzu starostwo z wieżą widokową w remoncie, ale sąd, a zwłaszcza elektrownia i młyny nad wodą bardzo malowniczo odnowione. Do tego Gerberhaus w stylu weneckim. Zaliczywszy spojrzenie na Muzeum Wendyjskie powrót do auta. Widok krzewów w Branitz zachęca do zmiany planów i zahaczenie w drodze do Mużakowa o Ogród Rododendronów i Azalii w Kromlau. Niestety jesteśmy tydzień za wcześnie. Coś tam już rozkwita i pachnie, ale to nie to. Ruszamy do Bad Muskau (UNESCO). Stary i nowy pałac księcia Pucklera robią wielkie wrażenie, zwłaszcza po spojrzenie na ich zdjęcie z 1945 r. Nadzwyczaj przyjemny spacer po parku. Wracamy do kraju. Nowe Czaple – stajemy pod wysoką wieżą widokową nad stawem Afryka. Spacer fragmentem ścieżki dydaktycznej „Dawna kopalnia Babina”. Zachodzące już nisko słońce nie daje spodziewanych efektów kolorystycznych na wodzie. Wieczorna integracja i degustacja nalewek.
sobota 7 maja 2022 r
Wyjazd o 8:30 w trasę. Zabór – wielka barokowa rezydencja w stylu francuskim robi wrażenie, ale jako szpital i poradnie, poza przedsionkiem jest całkowicie niedostępna wewnątrz. Obejście wokół dostarcza przykrego wrażenia oglądaniem dobudowanego w latach 60-ych pawilonu z krytym mostem do niego oraz ciepłociągu. W parku krajobrazowym uroczo kwitnie mały sad. Przewóz – przeprawa promowa na Odrze dostarcza wielu zabawnych chwil podczas przekomarzania się z obsługą i między sobą. Bojadła – jest okazja na zajrzenie do szachulcowego kościoła. Niestety barokowy pałac Kottwitzów z pawilonami z wieżami w kordegardzie jest pospiesznie wykańczany na miesiąc przed otwarciem po remoncie, więc wszystko co możliwe to ofoliowane. Park krajobrazowy naprzeciw zaniedbany. Konotop – dwór Kottwitzów w całkowitej ruinie, więc tylko wstąpienie podczas sprzątania do barokowego kościoła z renesansowym i barokowym wyposażeniem, a do tego dzwon z 1595 r. Polana Świętobór – przerwa kawowa poprzedzona podejściem i wejściem na wysoką wieżę widokowa „Joanna”. Rozległa, dookolna panorama Pojezierza Sławskiego. Sława – w lokalnym kurorcie coś się szykuje, bo trudno przejechać. Zachodzimy do kościoła ewangelickiego tuż przed pogrzebem, nic szczególnego. Kościół farny oglądamy z zewnątrz, bo nie wiadomo kto ma klucze. Sąsiedni mocno zaniedbany zespól pałacowo – parkowy skutecznie odgrodzony od zagospodarowanego parku miejskiego nad jeziorem. Głogów – na Ostrowie Tumskim odbudowano już kolegiatę. Są nawet klucze do niej, ale nie ma kto wydać zgody. Recepcjonistka z sąsiednich instytucji mało uprzejma, zgadza się tylko na WC i kaplicę, nie zgadza się na pierogi. Mostem „majtkowym” na drugi brzeg do Zamku Książąt Głogowskich. W muzeum trochę ciekawostek. Z wieży rozległa panorama zniszczonego/odbudowanego miasta. Objazd wzdłuż fortyfikacji miejskich. Na wielkim rondzie ruch wstrzymuje NATO-wska kolumna transporterów. Spacer do wielkiego kościoła św. Mikołaja w trwałej ruinie. Na rynek. Przerwa obiadowa lub dalsze zwiedzanie. Spojrzenie na ratusz, oszklone ruiny sukiennic i nowoczesną zabudowę Starego Miasta. Zajrzenie do kościoła jezuitów z kolegium. Jerzmanowa – początkowo nic nie wskazuje, że spędzimy tu tak dużo czasu. Napotka gminna urzędniczka Renata Dziuba wyciąga nas na dydaktyczny spacer po rewitalizowanym parku i wokół zamkniętego pałacu oraz do kościoła i stodoły - efektownie zagospodarowanej na wiejskie centrum kultury i rozrywki. Przerwa kawowa w kręgielni. Podjazd na wzgórze 223 m z dziwnym pomnikiem Ludziom Ziemi (rolnikom). Rozległa panoram okolicy z Głogowem i malowanymi polami (rzepak i oziminy). Grodowiec – sanktuarium MB Jutrzenki Nadziei na wzgórzu z wyniosłą więżą z daleka intryguje, a z bliska, a szczególnie we wnętrzu zachwyca barokowym wystrojem. Ambona z rozmnożeniem chleba i przemienieniem wręcz oszałamia snycerskim wykonaniem. Napotkany kustosz ks. Marcin Kliszcz zachęca do zaliczenia plebani i pobliskiej Kalwarii z Drogą Krzyżową oraz pomnikową aleją kasztanowców. Rekomendacja potwierdza się w praktyce. Żelazny Most – do reklamowanego, jako kolorystyczna atrakcja zbiornika odpadów po przerobie miedzi nie ma jak się dostać, więc smętnie objeżdżamy zbiornik dołem i wracamy na S3. Późno już, więc nie ma czas na zboczenie do Dalkowa na atrakcyjny szczyt Wzniesień Dalkowskich. Do północny wieczorek pożegnalny.
niedziela 8 maja 2022
O 8:45 wyjazd z Przytoku do Zielonej Góry na ponowny spacer po Starym Mieście. Mimo lekkiej modyfikacji trasy spaceru grupa szybko dochodzi do wniosku, że lepiej jechać dalej. Na krótko zatrzymuje Ogród Botaniczny z mini ZOO. Satysfakcjonuje cena i swoboda chodzenia oraz punktowo kwitnące wiosenne cebulkowe, byliny i krzewy. Drzonów – na zwiedzanie leżącego na uboczu muzeum wojskowego w klasycystycznym pałacu część uczestników nie ma chęci, a pozostałych zniechęca szorstka obsługa i wysokie ceny nie do utargowania. Już w drodze do kasy można obejrzeć liczne samoloty i ciężki sprzęt bojowy. Krosno Odrzańskie - poraża pustka po zniszczonym Starym Mieście. Zajrzenie po mszy do pustawego barokowego kościoła z ciekawą kolorystyką polichromii. W międzyczasie przewodnik Jerzy Szymczak zdążył otworzyć muzeum w zamku w odbudowie i stosownie przebrać się w strój śląskiego herolda. Przez długi czas niezwykle zajmująco raczył nas historią Śląska w różnych jego aspektach, dotyczących zwłaszcza księstwa głogowsko-krościeńskiego z uwzględnieniem losów 11 Henryków i 1 Bolesława z dynastii Piastów śląskich oraz oddziaływania św. Jadwigi Śląskiej. Obejrzawszy szczegółowo od piwnic aż po dach gotycki zamek i mury miejskie przed ruszeniem dalej zachodzimy do poleconej winnicy/winiarni „Gostart”. Francuski winiarz i atmosfera zachęca do zakupów musującego Rieslinga. Za Sycowem stajemy na rozlanie kosztownego polskiego szampana eksportowego. Późno już, więc trzeba zmienić plany. Wybór pada na Mostki, za czym przemawia głównie tamtejszy przydrożny bar z dobrą renomą. Klasycystyczny kościół szachulcowy tradycyjnie zamknięty i brak podpowiedzi jak się dostać do wnętrza. Malowniczy eklektyczny pałac w niewielkim parku dostępny tylko zewnątrz, bo mieszczące się w nim gminne instytucje nieczynne w niedzielę. Dobre zupki dobrze uspasabiają do dalszej jazdy. W Świebodzinie wejście po mszy do dziwnego architektonicznie i wyposażeniem sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Pożegnanie ósmego uczestnika pod Chrystusem Królem. O 20:00 w niecałe 2,5 h przez A1 i S5 docieramy do Bydgoszczy. Organizacja i prowadzenie: Wojciech Jagła

Wycieczka Piętaszków do trójstyku granic na Mazurach w 2023

W wycieczce uczestniczyło 8 chętnych na codzienną, wielogodzinną aktywność krajoznawczą i do północne biesiadowanie w nieznanym terenie w bardzo sprzyjających warunkach pogodowych i w późnoletnim okresie rozwoju roślinności. Uczestnicy znali tylko zarys programu i całkowicie zdali się na okoliczności występujące na trasie.
Piątek, 8 września 2023 r.
Od 7-ej zbieranie uczestników wycieczki. Próbujemy bez nawigacji skrótu przez Ziemię Chełmińską strojną w dożynkowe instalacje, ale czasowo nie wychodzi to na dobre. Popas w Kowalewie Pomorskim i wyciągnięcie nawigacji usprawnia jazdę przez Ziemię Michałowską. Wjeżdżamy na Mazury. Działdowo – zaczynamy od słynnego Muzeum Pogranicza w ratuszu. Uznane zostało za nowy cud Polski. W całkowicie interaktywnym muzeum jest szereg ciekawostek, choć niektóre się zawieszają. Szczególną atrakcją okazuje się e-prezentacja Wojny z Zakonem w 1410 roku. Przechodzimy do odnowionego zamku krzyżackiego z urzędem miejskim na drugą część dość ciekawych typowych wystaw. Zapach smażonych ryb zatrzymuje w hotelowej restauracji na danie dnia. Osiągamy kolejny cel – Nidzicę. Wejście na dziedziniec zamku krzyżackiego. Muzeum z uwagi na dwudniową konferencje zamknięte. Można tylko zajrzeć do hotelu i biblioteki oraz opuszczonych sali, a przez szyby podejrzeć etnograficzne eksponaty. Pod zamkiem odnowiony dawny browar. W przyzakładowym sklepiku wielki wybór miodów pitnych. Zaopatrujemy się w półtoraki, dwójniaki i trójniaki. Mijając obronny „Klasztorek” przejście na rozległy rynek z ratuszem. Obok „Latarnianki” do kościoła z oryginalnymi mozaikowymi podłogami. Powrót obok resztek murów. W planie jest Szczytno. Stajemy w pobliżu szkoły muzycznej i zachodzimy do pustego kościoła babtystów. Przed ratuszem niezwykle ciekawie zagospodarowane ruiny zamku krzyżackiego – legendarnie zniszczonego przez Juranda ze Spychowa. Samo muzeum w ratuszu zamknięte, ale przed 18-tą zdążymy jeszcze obejrzeć wystawę w it. Zainteresowanie wzbudza niszczejąca wieża ciśnień, która na wpół otoczona jest niedokończonym wieżowcem. Spacer promenadą na molo o zachodzie słońca. Foto-stop z brązową rzeźbą Krzysztofa Klenczona. Nikt nie zwrócił uwagi na rzeźby rozmaitych Pofajdoków (krasnoludki/trolle?). Stare Kiejkuty - Mijamy długie, kolczasto-żyletkowe ogrodzenie otaczające słynny ośrodek szkoleniowy szpiegów i przetrzymywania talibów. W drodze wyjaśnia się problem z potwierdzeniem rezerwacji, więc już spokojni po 19-ej docieramy do Ruciane-Nida. W „Biedronce” w Rucianem-Nida zakupy na wieczór integracyjny. Zakwaterowanie w schronisku młodzieżowym. Po kolacji do północna integracja i degustacja nidzickich miodów pitnych i nalewek oraz piw w świetlicy.
Sobota, 9 września 2023 r.
Po śniadaniu wyjazd w trasę o 8:45. Zapowiada się bardzo dobra pogoda. Spojrzenie na ważne Śluzy Guzianka I i II na Szlaku Jezior Mazurskich. Pierwszym celem jest Popielno. Zdążamy do wolnej hodowli konika polskiego i fermowej hodowli bobrów w Stacji Badawczej PAN. Oprócz zwierząt żadnej miejscowej osoby. Muzeum Przyrodnicze w weekendy zamknięte. Dostępne są bardzo pouczające „Zagrody pokazowe kopytnych” i okazja do pogłaskania konika polskiego. W żeglarskim Porcie Popielno sielankowy nastrój poranka. Jest ochota na kąpiel, ale chcemy być pierwsi w kolejce na prom w Wierzbie. Do 11-ej popas w porcie i na przystani promu linowego. Kolejka chętnych na przewóż spora, widoki z płynięcia przednie. Czas na Mikołajki. Zaczynamy od Muzeum Reformacji Polskiej i kościoła ewangelickiego. Kustosz zaskakuje licznymi ciekawostkami o reformacji i ewangelikach. Spacer na rynek z fontanną „Król Sielaw” i na zmodernizowaną promenadę. Gwarno i tłoczno. Mimo mostu wiszącego podejście do „legendy o Królu Rzek” z pływającą sielawą. Zbaczamy z szosy do wieży widokowej na Rezerwat Biosfery „Jezioro Łuknajno”
W pobliżu klangorujące żurawie, a w dali tysiące łabędzi i kaczek zbierających się do odlotu. Ryn – Wejście do sieni zamku krzyżackiego. Konferencja farmaceutów uniemożliwia wejście do środka. Można się rozkoszować dziedzińcem nakrytym interesującym namiotem. Udaje się również zejść do zagospodarowanych piwnic. Na zewnątrz można podebrać trochę winogron. Zejście do miasta. Zaroszona szyba nie zachęca do oglądania odkrywki średniowiecznego kanału. Wystawę regionaliów przeniesiono na przedmieście. W efektownie zrewitalizowanym starym młynie kolejna okazja na zakup miodów pitnych i pamiątek. Oferta obiadowa poraża ceną. Ruszamy do Giżycka. Twierdza Boyen mimo zwycięskich walk obronnych w I WŚ imponuje dobrym stopniem zachowania, chociaż w utrzymaniu wiele jeszcze można zrobić. Samodzielne zwiedzanie wystaw i zręcznościowego poligonu. Szukając zamku zapuszczamy się w stronę krzyża św. Brunona z Kwerfurtu. Zamek okazuje się całkowicie odbudowaną ruiną. Teraz jest kompleksem hotelowo-gastronomicznym z dobudówkami udatnie stylizowanymi na gotyk. Nie będąc gościem trudno cokolwiek zobaczyć wewnątrz, a cena obiadu przekracza 100 zł. Po sąsiedzku słynny most obrotowy - chwilowo nieczynny. Dobry i tani lokal obiadowy już nieczynny, a sąsiednie lokale nie zachęcają do zamawiania, więc pozostają tylko powolne zakupy w lokalnej „Biedronce”. Powrót do Rucianego-Nidy na szybkie zakupy w naszej „Biedronce” na kolejny wieczór integracyjny.
Niedziela, 10 września 2023 r.
Wyjazd w trasę o 8:45. Po kilkunastu km mijając pilnie strzeżoną kwaterę Luftwaffe w Szerokim Borze Piskim docieramy do bunkrów opuszczonej bez walki Pozycji Piskiej na przedmieściu Pisza. Podjeżdżamy pod wystawę w schronie biernym typu 502, ale nie ma nikogo, więc ruszamy dalej do ciężkiego schronu bojowego typu 107a. Ogrodzony i niedostępny, ale jego potęgę można docenić zewnątrz. Stajemy przy pustym rynku. Muzeum w ratuszu zamknięte. Na zapleczu malownicza plebania ewangelicka. Nie ma kogo dopytać o Babę Pruską. Już kilka razy ją przenoszono. Wszyscy są chyba w katolickim kościele szachulcowym z murowaną wieżą i królikiem przed. Tuziemiec mylnie wskazuje na okolicę „Baszty” przy ratuszu. Po przekątnej mało atrakcyjny Dom Królewski. W końcu, w cieniu estrady na rynku odnajdujemy kamienny posąg. Kociołek Szlachecki – skręcamy, aby zobaczyć ogród dworski z egzotami. Niestety dwór, folwark i ogród solidnie ogrodzone i niedostępne. Ładnie urządzona plaża z polem biwakowym i wieżą widokową. Jedziemy do Orzysza opromienionego wśród żołnierzy zasadniczej służby wojskowej złowrogą sławą. Mijany poligon i powolny przejazd przez miasto nie wzbudzają żadnego zainteresowania. Przejazd do Ełku. Mijając odnowioną zabudowę z XIX i XX i nowszą zapuszczamy się na ładnie urządzoną promenadę. Przez oryginalny most z 1910 roku przejazd na Wyspę Zamkową. Po likwidacji więzienia w 1970 roku zamek jest nadal w ciągłej odbudowie. Nabrała wprawdzie tempa w 2010 roku, ale po 13 latach nadal nie ma wstępu i nic do obejrzenia poza ładną panoramą miasta. Kolej na Olecko – w wymarłym miasteczku z serialu „Czarne chmury” stajemy na placu. Jedyną atrakcją jest „Ławka Janusza Panasewicza”. Czas na foto-stop z brązowym liderem „Lady Pank”. Podjazd pod półrotundę, która jest imponującą rozmiarami i wykonaniem pamiątką I wojny światowej - budzi uznanie. Jedziemy dalej przez Mazury Garbate, ale nawigacja gubi się i wjeżdżamy na Suwalszczyznę. „Głazowisko Bachanowo” – nie można ominąć tak znaczącego obiektu, tym bardziej, że od ostatniej wizyty minęły 22 lata. Spacer do rezerwatu z 10 tys. głazów na 1 ha oraz zejście nad Czarną Hańczę z efektownymi krasnorostami. Czas na popas. Wiżajny – w biegunie zimna temperatura przekracza +30?. Wisztyniec – podchodzimy po drugi w tym roku trójstyk granic. Tym razem: Polski, Litwy i Rosji. Solidny słupek graniczny z polerowanego granitu jest dobrze ogrodzony podwójnymi zasiekami. Nie ma dostępu z żadnego kraju. Stańczyki – na dojeździe do punktu widokowego piękna aleja jarzębów szwedzkich. Pod wieżą plaża nad Jeziorem Tobellus Duży i widok na Tobellus Mały, który w 1926 roku wyleciał w powietrze. Z niezwykle zgrabnej wieży widokowej dookólna panorama Puszczy Romnickiej z Doliną Błądzianki. Kilometr dalej parking i wejście na niezwykle fotogeniczne wiadukty. W pełni zasługują na swą sławę. Gołdap – zaczynamy od najmłodszego uzdrowiska. Spacer relaksacyjny wzdłuż i tunelem pod wielkimi tężniami z 2014 roku, ze smakowaniem solanki. W pijalni droga, lecznicza woda mineralna i typowe dla SPA płatne urządzenia. Przez starannie utrzymany park zdrojowy zejście nad jezioro na pływające molo. Powrót do centrum pod konkatedrę tuż przed mszą. Stary, ale wskutek licznych przebudów bezstylowy kościół. Spacer na starannie utrzymany rynek z wielką fontanną z kładką i zegarem słonecznym oraz kilkoma pomnikami. W restauracji wszystkie potrawy są na świeżo przygotowywane, więc nie mając czasu na czekanie na nie. Ruszamy w drogę powrotną. Wieczorna integracja i dalsza degustacja nidzickich miodów pitnych oraz nalewek i piw do północny.
Poniedziałek, 11 września 2023 r.
Wyjazd do Wojnowa o 8:45. Dawny klasztor żeński staroobrzędowców nad jeziorem Duś i spacer na cmentarz i plażę dostarczają pozytywnych doznań. Zaciekawia wystawa w kawiarni i w dawnej molenie, a zwłaszcza pisemne porównanie starobrzędowców z odnowionym prawosławiem. Początek ciekawej wystawy wielkoformatowych fotografii na ogrodzeniu. Podczas jazdy przez wieś na płotach prezentacje kolejnych twórców. Foto-stop przy drewnianej, kolorowej cerkwi wśród uli. Wbrew rozpisce trwa msza, więc możemy tylko obejść ją i wejść na cmentarzyk. „Krutynia” – przydrożny parking zachęca do spaceru nad jezioro w malowniczym rezerwacie, z którego nie ma już w ofercie jednodniowych spływów dodatkowego 2 km spłynięcia. Mrągowo – spacer przez miasto do ratusza. Po drodze fontanny z rzeźbami - nie zawsze zrozumiałymi. W muzeum mimo poniedziałku bardzo ciekawe oprowadzenie po wystawie stałej regionaliów i czasowej banknotów. Szczególna atrakcją okazuje się e-prezentacja wędrówki ludów w I tysiącleciu. Spacer deptakiem na molo z panoramą kolorowych żagli na tle amfiteatru kabaretonów. Spojrzenie na cerkiew w synagodze. Czas na „Jedzenie jak marzenie”. Kętrzyn – z daleka intryguje wielka gotycka budowla na wzgórzu, ale to tylko kościół obronny. Sam zamek, starannie odbudowany kryje się wśród drzew i drożdżowni. W poniedziałek muzeum starannie zamknięte. Wdepnięcie do wnętrza biblioteki i galerii rękodzieła, ale są one maksymalnie uwspółcześnione. Ogromny kościół św. Jerzego pustawy, ale mozolna wspinaczka na wysoką wieżę daje dalekie spojrzenie na okolicę. Zbór ewangelicki zamknięty. Resztki murów i loża masońska nie pociągają. Gierłoż – zmierzając do „Wilczego Szańca” mijamy bez zatrzymania „Wilcze Lotnisko”. Nadleśnictwo wiele środków włożyło w przyjazne udostepnienie kwatery Hitlera, co przełożyło się na bardzo satysfakcjonujące samodzielne zwiedzanie. Mijamy obojętnie dość szczelnie zasłoniętą „Mazurlandię” spiesząc się do Mamerek. Po 17-ej przy parkingu kompleksu „Mauerwald” pusto. Szlak przez schrony łączności prowadzi donikąd, nabija tylko guzy. Wbrew rozpisce muzeum o nieco rozrywkowym charakterze połączone z wejściem na chybotliwą wieżę jest zamknięte. Spojrzenie na fundamenty największego schronu z ukrytymi pomieszczeniami. Wyniki ich lipcowej penetracji jeszcze nie są opublikowane. Przejazd do schronów gigantów. Są idealnie zachowane i wraz ze schronami obsługi są całkowicie dostępne acz puste, jeśli nie liczyć zalanych podłóg. Jest szansa na zobaczenie jeszcze przed zmierzchem niedokończonych śluz w Leśniewie. Krótki spacer nad suchym Kanałem Mazurskim do gigantycznej i niezwykle malowniczej śluzy Leśniewo Górne. Przy parkingu spojrzenie na ledwie zapoczątkowaną śluzę Leśniewo Dolne. Decydujemy się na Węgorzewo „by night”. W mieście pusto i mroczno, co nie zachęca do spaceru. Zamek przebudowany na pałac nadal w remoncie, więc powrót do „Biedronki” w Rucianem-Nida. Wieczorna integracja i dalsza degustacja nidzickich i ryńskich miodów pitnych oraz nalewek i piw do północny jako wieczorek pożegnalny.

Wtorek, 12 września 2023 r.
Wyjazd do Krutynia o 8:45. Już o 9:20 wodujemy kajaki i rozpoczynamy 13 km spływ Krutynią do Ukty. Polecany na jednodniowy spływ najładniejszy odcinek najładniejszej rzeki w pełni zasługuje na to miano. Łabędzie i kaczki prawie jedzą z ręki. Przy moście i ciekawej wieży widokowej w Zameczku jest kąpielisko, więc troje ma okazję na kąpiel. Po 3,5 godzinach spływu wracamy do schroniska odświeżyć się i zabrać rzeczy. Przejazd i przejście do strefy zagrożonej poezją w leśniczówce Pranie. Do obejrzenia nowo zaaranżowana wystawa z multimediami o życiu i dziełach I. K. Gałczyńskiego. Przejazd do Świętej Lipki. Sanktuarium Maryjne oszałamia. Na 17-tą udaje się zebrać, co najmniej 25 widzów i słuchaczy na prezentację słynnych ruchomych organów. Robią wrażenie. W międzyczasie zamknięto muzeum kościelne, więc pozostaje tylko jak najszybszy powrót do domu. O 21:30 docieramy do Bydgoszczy. Organizacja i prowadzenie:
Wojciech Jagła

Spacer trzech króli przesłał kol ANDRZEJ

Spacer noworoczny foto dostarczył Andrzej

70 lat ktp Piętaszki Zabrał głos prezes a ptem..

Strona główna | HISTORIA | PLAN ROCZNY | IMPREZY_KLUBOWE | IMPREZY NA ORIENTACJE | ZNACZKI PLAKIETKI | Mapa stránok


Klub Turystów Pieszych

Naspäť na obsah | Späť na hlavné menu